Wyobraź sobie miejską plażę nad Wisłą. Już? To szykuj strój. Plaża ma powstać na Saskiej Kępie, i to już w lipcu.
Początek lat 30. Słynna plaża braci Kozłowskich, w tle przebieralnie. Plaża na Saskiej Kępie ma się odrodzić w tym
Wysypanie piasku na wysokości ul. Krynicznej to historyczna chwila. Przed wojną była w tym miejscu słynna plaża braci Kozłowskich. Z mapy Saskiej Kępy zaczęła znikać po wojnie. - Jeszcze jak byłam dzieckiem, istniała. Coraz bardziej zapuszczona, ale jednak była. Potem przyszła powódź, która naniosła muł i śmieci, i po niej już plaży nie było. Przez lata nikomu nie chciało się jej zrobić - wspomina Magda Czerwosz, radna rady Warszawy i przewodnicząca Samorządu Mieszkańców Saskiej Kępy. Gwoździem do trumny było budowanie tam tzw. ostróg w latach 60. Miały poprawić żeglowność rzeki, a spowodowały wymycie dna Wisły i zapadnięcie się jej koryta o 2 do 5 m. Plaże zniknęły, a brzegi zarosły chaszczami.
W tym roku architekt prof. Jacek Damięcki stworzył plan zagospodarowania praskiego brzegu Wisły. Jednym z jego głównych punktów było właśnie przywrócenie plaż. Kilka dni temu Magda Czerwosz zorganizowała spotkanie, na którym postanowiono, że po 60 latach Saska Kępa znów będzie miała plażę. Dyskutowali o tym członkowie Samorządu Mieszkańców Saskiej Kępy, Towarzystwo Przyjaciół Saskiej Kępy, pełnomocnik ds. Wisły i prof. Jacek Damięcki, autor zagospodarowania prawego brzegu Wisły. - Wcześniej o plaży rozmawiałam z radnymi. Wszyscy są za tym, żeby plaże wróciły. To będzie plaża trochę na próbę, bo nie wiadomo, czy ludzie będą chcieli się na niej opalać, ale mam nadzieję, że tak - mówi Magda Czerwosz. - Być może uda się otworzyć plażę już pod koniec czerwca, ale generalnie nastawiamy się raczej na lipiec - dodaje Paweł Lisicki, naczelnik systemu przyrodniczego miejskiego Biura Ochrony Środowiska.
Gorsza wiadomość jest taka, że plażowicze nie będą mogli się kąpać w Wiśle. Rzeka nadal nie spełnia sanitarnych wymogów. - Chyba że w przyszłości ktoś wstawi w nurt Wisły specjalne baseny z czystą wodą. Tak jest przy sztucznej plaży nad Sekwaną w Paryżu - mówi Wiesław Rozbicki, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.
Nadwiślańska plaża ma zająć na początek niewielki kawałek gruntu między dawną przystanią YMCA a nieczynnym ośrodkiem Wisła. W przeciwieństwie do innych nadwiślańskich terenów akurat z tym nie ma problemów własnościowych, bo grunt należy do miasta. Wiadomo też, skąd wziąć piasek - urzędnicy chcą pobrać go z Cypla Czerniakowskiego, bo tu jest naniesiona przez rzekę duża łacha. Jest już nawet przygotowanych 70 leżaków z logo miasta, ale trudno na razie określić, ile osób może się jednorazowo na plaży pomieścić. Urzędnicy ostrożnie sugerują, że na początku plaża będzie niewielka. Ci, którzy nie będą mieli ochoty się opalać, będą mogli popływać promem. - Będzie pływał spod Płyty Desantu na Cypel Czerniakowski i z powrotem - zdradza Paweł Lisicki z BOŚ. Teraz trwają dyskusje nad odgrodzeniem plażowiczów od hałasu i spalin dobiegających z Wału Miedzeszyńskiego. Prof. Jacek Damięcki proponuje niedaleko plaży tężnie - budowle z drewna i gałęzi, które będą wyłapywać i niwelować zanieczyszczenia. W nich mogłyby znaleźć się szatnie i sanitariaty - mówi radna Czerwosz.
Pomysł na plażę bardzo podoba się szefowi fundacji Ja Wisła. - Ważne jest jednak, żeby tę plażę ktoś regularnie sprzątał. My mamy dla plażowiczów mały kawałek wysypany piaskiem przy wejściu do Portu Czerniakowskiego. Niestety, toaletę miasto ustawiło 200 m od plaży, a o sprzątaniu tego terenu przez jakiekolwiek służby możemy pomarzyć - mówi Przemek Pasek.
Źródło: GW